Clementine Gasser

PRESS

Clementine Gasser & Mikołaj Trzaska Duo

Concert at FESTIVALU KOBIET 2007, Alchemia/Krakow/Poland

ikrakow.com, Maciej Kozłowski, march 2007

      

[...] Clementine Gasser and her duo partner, Danzig-born musician Mikołaj Trzaska (bass clarinet, saxophone), get along phenomenally well on stage. Simply the combination of improvisational skills of the cellist, who has her roots in classical music, and the jazz impressions of Trzaska, who owes his finishing touches to the legendary Miłość Group. In comparison to playing in an ensemble, the duo line-up creates a very immediate dialogue experience in which Gasser and Trzaska proved to be extremely convincing.

The concert in Alchemia started out with very soft playing by Gasser; one could feel how every individual note gave the musician a welcome reason to linger and dwell on how the sound exuded both consistency and dynamic development. When one sound had exhausted its potential she would progress to other ways of expression – some tenser sequences followed unexpectedly – but overall her play was suffused with a sense of freedom. Mikołaj Trzaska listened very respectfully to Gasser’s reflective and intense performance. Then he would reach out into her free space and add his airy sounds.

The music of the duo Gasser/Trzaska has a power that one would tend to characterise as “superbly unusable”: no-one will want to dance to it or use it as a jingle. This is why the musicians were at liberty to concentrate on their chosen forms of expression without needing to convince anyone of their significance. Such intimate music will be appreciated by those who are resolutely determined to hear it, in the full awareness that they have let themselves in for something “extreme” and not for “easy listening”.

Here we have the musical impact of two musicians who know how to listen between the lines and dare to reveal inner states. For Gasser/Trzaska producing tangible sound is certainly not an issue. They are much more interested in the challenge of creating unconventional music.

Hailing from Switzerland, Clementine Gasser studied in Vienna and received recognition for her presence in the world of music in the form of numerous awards for her compositions. Gasser was the first woman in Austrian history to receive the “Talent award for music/composition from the Republic of Austria” which is a significant national prize.


 

 

ORIGINAL POLISH VERSION

Recenzja ikrakow.com, Maciej Kozłowski, marca 2007

Clementine Gasser gra na wiolonczeli od 6 roku życia i należy do dość wąskiego grona kobiet, komponujących muzykę. Z pochodzenia jest Szwajcarką, ale studiowała w Wiedniu i zdążyła zaznaczyć już swoją obecność w świecie muzycznym nagrodami za kompozycję, między innymi jako pierwsza kobieta w historii otrzymała Förderungspreis der Republik Österreich für Musik/Komposition, które należy do austriackich odznaczeń państwowych. Gdański muzyk Mikołaj Trzaska przebył bardziej nieformalną edukację muzyczną, ale na scenie dogadywał się z Gasser fenomenalnie.
Ciekawe było samo połączenie, improwizacji wiolonczelistki, zakorzenionej w muzyce klasycznej i akademickim wykształceniu, oraz z gruntu freejazzowej gry Trzaski, który szlify zdobywał grając z legendarną grupą Miłość. Duety mają w pewnym senscie przewagę nad większymi składami, przez to, że dźwięk staje się w nich bardzo samodzielny i zamiast gry zespołowej można doświadczać rodzaju dialogu.

Koncert w Alchemii zaczął się bardzo wyciszoną grą Gasser i już wtedy widoczne było, że nawet pojedynczy ton jest dla instrumentalistki wystarczającym pretekstem, aby zatrzymać się na nim na długie chwile, po to by nasycić przestrzeń jego jednoczesną niezmiennością i dynamiką. Kiedy dany dźwięk wyczerpywał swoje możliwości zaczynały się dalsze poszukiwania, ale mimo momentami bardzo napiętych partii wyczuwalna była w tej grze swoboda. Mikołaj Trzaska dyskretnie przysłuchiwał się bardzo skupionej i intensywnej grze Gasser, a kiedy wyczuwał wolną przestrzeń dla saksofonu puszczał wodzę fantazji dodając swoje wietrzne dźwięki.

Muzyka duetu Gasser/Trzaska ma tą siłę, że jest doskonale niepotrzebna. Nikt do niej nie zatańczy, nikt nie wykorzysta jej do spotu reklamowego, i dlatego muzycy mogą skupić się całkowicie na jej wyrażeniu bez jakiejkolwiek potrzeby przekonywania kogokolwiek do jej sensu. Tak intymna muzyka broni się tylko wśród tych, którzy z pełną determinacją chcą jej posłuchać, wiedząc, że decydują się na ekstremum a nie wieczór z gatunku easy listening. Kto woli konwencjonalne dźwięki pozostanie w bezpiecznym środowisku radiowych przebojów. Zawsze jednak znajdą się tacy, których zbyt słodkie melodie uwierają na tyle mocno, że odtrutki na plastikową popową produkcję będą szukać w działaniach twórców, dla których spoglądanie pod podszewkę dźwięku staje się większym wyzwaniem, niż potrzeba powielania chwytliwych konwencji.